Menu
Index | Księga | Linki | Archiwum | O mnie
godz: 00:08 data: 2012.05.14
Balansuję na krawędzi...

"(...) Jak mam żyć?
Jak mam prosić o więcej?
Skoro los żadnych szans nie daje mi.(...)"
...
(resztę chyba można wyciąć...)

Komentuj(0)


godz: 03:27 data: 2012.05.12
Kolejny, z którego mogę być zadowolona:)

Lubię te dni, kiedy nawet po całodniowej nieobecności w domu, mogę wrócić do niego o własnych siłach, sama. Kiedy nikt się ze mną nie umawia i nikt po mnie nie wyjeżdża, nikt nie podwozi mojego tyłka pod same drzwi. Lubię wrócić sobie sama do domu, po drodze nabierając wiatru w skrzydła i nowych sił. W jakiś sposób, nawet mimo zmęczenia, ładuje mi to baterie, a to jest dla mnie ważne-mieć je naładowane. I wcale nie chodzi, że koniecznie chcę o czymś pomyśleć, że potrzebuję na coś czasu. Idąc, potrafię nie myśleć w ogóle. Wyłączyć się od świata, wręcz nawet zamknąć za parawanem głośnej muzyki nadawanej w słuchawkach. Nic wtedy nie jest ważne. Idę.
A dziś jeszcze było wieczorem tak przyjemnie. Lubię takie dni. I nawet komary, upierdliwie brzęczące gdzieś koło ucha, nie potrafią wybić mnie z rytmu, czy zdenerwować. Są gdzieś obok, są częścią natury, a ja idę. Krok po kroku, uczę się na nowo siebie.

Komentuj(0)


godz: 23:39 data: 2012.05.10
Kolejny miły dzień

Miły dzień rozpoczął się źle. Niepotrzebna kłótnia z K. Marudzenie i płacz Oli. Moje spóźnienie na autobus-na szczęście nie do pracy;) Potem już było coraz lepiej. Odległość chyba robi swoje. Dystansuję się. I nawet jeśli specjalnie nie myślę, nabieram zupełnie nowego powietrza do płuc i inaczej zaczynam podchodzić do spraw. Potem aż wracać do domu się nie chce... * Byłam w Poznaniu. Wyjazd w pełni zaplanowany, bo znów po południu miałam szkolenie. Tym razem jednak cały dzień miałam wolny, więc chciałam wykorzystać i pozałatwiać parę spraw. Spóźnienie na autobus spowodowało jedynie, że w Poznaniu byłam godzinę krócej, ale nie zmieniało niczego. Nie spieszyłam się dziś. Nie musiałam:) Udało się nawet spotkać przy kawie ze znajomym, który załatwiał nam kredyt. To miłe, spotkanie w żaden sposób nie służbowe. Ot, posiedzieliśmy, pogadaliśmy... Prócz tego, nie udało mi się wyhaczyć żadnego znajomego, by mój małż miał powód do zazdrości. Połaziłam, nacieszyłam oczy miastem, które tak kocham, a które mam okazję tak rzadko teraz widywać, poszlajałam się po sklepach, i nawet porządnego obiadu nie zjadłam przed szkoleniem... A refleksja smutna. Rzeczywiście, nie chciało mi się dziś wracać do domu. Było ciepło, dzień miałam udany, jakoś dziwnie spokojny. Po co mi powrót do czegoś, co już znam, co mam na codzień, czego mam kompletnie dość. Codzienna nerwówka, niecierpliwość, bieganina, na nic czasu. I ochoty.

Komentuj(0)


godz: 02:17 data: 2012.05.10
Bardzo Istotna Sprawa

"Nie bagatelizuj wartości Niczego. Robić NIC to ważna sprawa, bo można chodzić sobie i przysłuchiwać się wszystkiemu, co można usłyszeć i o nic się nie martwić."
Kubuś Puchatek

Komentuj(0)


godz: 10:03 data: 2012.05.8
Majówka

Lubię takie dni. Tylko dla mnie. Bez kontroli. Bez marudzenia. Sama. Jestem pośrodku jakiegoś pola, nawet nie wiem dokładnie, gdzie. Białą drogą, którą tu przyjechałam postanowiłam już nie wracać, na wsiach psy często biegają luzem, ten który mnie zdrowo wystraszył na szczęście był na łańcuchu, ale wolę nie przeżywać drugi raz tego samego. A dzięki temu poznam okolicę.
* * *
Mijałam po drodze kobietę, nie przyglądałam się jej szczególnie, wyjeżdżała właśnie na spacer z czerwonym wózkiem. Pomyślałam, że nie mogłabym tak żyć. Mieszkać w takiej głuszy. Wyjść z domu i oglądać wszędzie wokół tylko pola i las na horyzoncie. Jestem miastowa, muszę mieć kontakt z ludźmi. Gdy wychodzę z domu, muszę spotkać żywą duszę, nie skundlonego psa, szczekającego dla zabicia czasu. Przypomniały mi się moje długie spacery z wózkiem, jak Oleńka była malutka... Tyle nerwów, i łez które wylałam wtedy... Tak, wtedy potrzebowałam kontaktu z ludźmi. Potrzebowałam potwierdzenia, że nie jest ze mną tak źle, jak sądziłam. Potrzebowałam... Ale to już było! I nigdy mnie już to nie spotka. Nigdy już nie pozwolę tak mnie traktować. Nigdy już nie dam zamknąć się w domu. Nigdy już nikt nie powie mi, co mam robić...

Komentuj(0)


godz: 01:01 data: 2012.05.8
Myśli nie rozgarnięte

Tyle jest słów niewypowiedzianych, tyle myśli nieujawnionych, skrywanych skrzętnie w zakamarkach umysłu.
Nie nadążam za żadną z nich.
Mimo starań nie jestem w stanie żadnej dogonić, uchwycić, nadać osobliwej treści i barwy.
Pozostaję znów sama, goniąc własne myśli, niczym pies goniący ogon, kręcę się w kółko, sama już nie wiedząc- czego chcę?
I tylko patrzę, jak po kątach małe duszki chowają się przede mną, i śmieją się w głos...

Komentuj(0)


godz: 01:37 data: 2012.05.7


Zabieram się za tę notkę, i się zabrać nie mogę... Jak pies do jeża. Dosłownie.

Komentuj(0)


To już spalone


2012
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2011
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2010
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec

Creidts

credits: 1
Stworzył Artur pobrano z Szablony Inventive
Powered by blog